• Kremlowska gerontokracja

    W „Erze dinozaurów”, fragmencie mojej biografii Wojciecha Jaruzelskiego „Czerwony Ślepowron” pisałem, że w 1981 roku ZSRR był zbyt słabym gospodarczo państwem, aby zdobyć się na interwencję w Polsce. Ale ważna była nie tylko ekonomia, ważne było też przywództwo. Związkiem Radzieckim rządził wówczas Leonid Breżniew, w 1981 roku 75-letni, schorowany starzec, zasiadający na kremlowskim tronie od 1964 roku. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Era dinozaurów

    Najważniejsze i najczęściej zadawane pytanie dotyczące Wojciecha Jaruzelskiego, to oczywiście pytanie, czy na przełomie 1981 i 1982 roku Moskwa zamierzała dokonać inwazji na Polskę. Pełnej odpowiedzi na to pytanie udzielam w „Czerwony Ślepowronie”. Tu tylko krótko. Moim zdaniem, na początku lat osiemdziesiątych Związek Sowiecki był zbyt słaby, aby dokonać interwencji nad Wisłą. Owszem, Armia Radziecka miała dość czołgów, dość żołnierzy i dość karabinów. Ale ZSRR nie miał dość siły ekonomicznej, aby poradzić sobie z konsekwencjami inwazji. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Jaruzelski szeregowcem?

    W Ministerstwie Obrony Narodowej, jak doniosły niedawno media, trwają prace nad pośmiertnym pozbawieniem Wojciecha Jaruzelskiego stopnia generała armii. Czy to ma sens? Najpierw trzeba zadać pytanie, za co konkretnie MON Antoniego Macierewicza zamierza Jaruzelskiego zdegradować. Jest bowiem wiele przemawiających za degradacją argumentów. Ale nietrudno też znaleźć argumenty przemawiające za hasłem „ciszej nad tą trumną”. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Biografia W. Jaruzelskiego

    Na początku stycznia 2017 roku do księgarń trafi kolejna biografia kolejnego peerelowskiego władcy. Po „Gierku. Człowieku z węgla”, napisałem biografię najważniejszego z I sekretarzy Komitetu Centralnego PZPR – Wojciecha Jaruzelskiego. Tytuł książki, której wydawcą jest Zysk i S-ka, brzmi „Czerwony Ślepowron”. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Gierek łamie się opłatkiem

    Wigilię 1981 roku Edward Gierek i wielu jego najbliższych politycznych przyjaciół spędza w obozie dla internowanych. Łamie się opłatkiem z Jaroszewiczem, Babiuchem, Szydlakiem, słucha kolęd… Choć obchodzenie najbardziej katolickiego święta przez funkcjonariuszy partii komunistycznych wydaje się mocno zaskakujące, to warto pamiętać, że podobnie zachowywał się w okresie swoich rządów Gomułka. Jego syn, Ryszard Strzelecki, zapewniał, że w Wigilię rodzina kultywowała zwyczaje wyniesione przez „Wiesława” z rodzinnego domu w Krośnie „z tradycyjnym zestawem potraw i często z opłatkiem”. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Gierkowskie dolce vita

    Kupowanie w Peweksie nobilitowało, sklepy tej sieci stały się substytutem londyńskiego Harrodsa lub paryskiej Galleries Lafayette. Większości obywateli Peerelu nie było wprawdzie stać na kupno markowych dżinsów – zadowalali się, choć z bólem serca i poczuciem obciachu, wyrobami z polskich fabryk – ale aby zadać szyku kupowali u cinkciarzy dwa dolary lub częściej bony i gestem szejka z Bahrajnu lub nafciarza z Teksasu nabywali pół litra „Żytniej” oraz paczkę „Dunhilli” lub „Lucky Strików”. Niezapomniane uczucie. Poznałem je w końcu lat siedemdziesiątych, podczas licealnych wyjazdów do poznańskiego Teatru Nowego. Wizyta w Peweksie przy ulicy Świerczewskiego (teraz Bukowskiej) w Poznaniu była nieodłącznym elementem tych wypraw i, przyznaję to ze wstydem, dostarczała większych emocji niż spektakle teatralne. Takie małe, gierkowskie dolce vita. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Miód na skołotane serce

    Dzisiaj zamiast o Gierku trochę o książce o Gierku mojego autorstwa. Pewnie oznacza to, że się chwalę. Widać po blisko dwóch latach codziennego niemal obcowania z byłym I sekretarzem przy pisaniu „Gierka. Człowieka z węgla”, nie udało mi się uniknąć uczucia, którego Sztygar miał w nadmiarze – miłości własnej. Mimo to, a może właśnie dlatego, pozwalam sobie przytoczyć fragment recenzji Przemysława Poznańskiego, kiedyś dziennikarza „Gazety Wyborczej”, dzisiaj prowadzącego świetny blog o książkach „Zupełnie inna opowieść”. Świetny nie dlatego, że autor dobrze ocenia moją książkę, ale dlatego, że rzecz cała jest naprawdę interesująca. Co istotne, a co wcale nie jest regułą wśród recenzentów, nim Poznański o książce napisze, to wcześniej Poznański tę książkę przeczyta. W dzisiejszym świecie – bezcenne! CZYTAJ WIĘCEJ
  • Słodki zapach luksusu

    O Gierku trochę już było, więc teraz trochę miejsca poświęcę codziennemu życiu w gierkowskiej epoce. Polacy zachowali we wspomnieniach bardzo wyidealizowany obraz lat siedemdziesiątych, o lata świetlne oddalony od rzeczywistości. Trzeba jednak przyznać, że był to czas daleko bardziej kolorowy niż pełne upiorów lata sześćdziesiąte i pełne Zomoli oraz octu na półkach rządy Wojciecha Jaruzelskiego. Nie bez przyczyny już na początku lat osiemdziesiątych na murach pojawiły się napisy „Wracaj Gierek do koryta, lepszy złodziej niż bandyta”. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Orgazm władzy

    Po pobycie Gierka na Kubie, na posiedzeniu Biura Politycznego odczytano krótkie sprawozdanie z przebiegu wizyty. Głos zabrał Edward Babiuch, członek tego gremium odpowiedzialny za sprawy organizacyjne: „Towarzysze, notatka nie oddaje wszystkiego. Towarzysz Gierek, wszyscy wiedzą, jest skromny i nie chce o tym mówić, ale ja w swoim partyjnym sumieniu muszę powiedzieć, że gdy słuchałem rozmowy Gierka z Fidelem Castro, to odniosłem wrażenie, że rozmawia profesor Gierek ze studentem Fidelem Castro”. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Breżniew: cierpieliśmy przez Gomułkę

    Jak realizowali swoje przywództwo I sekretarze Komitetu Centralnego PZPR? Wzorem niedościgłym, acz krótkotrwałym, był oczywiście Władysław Gomułka, jedyny spośród – jak nazwał to w swojej książce profesor Jerzy Eisler – siedmiu „wspaniałych” (czyli siedmiu szefów partii komunistycznej), który cieszył się sporym poparciem społecznym. Trwało to jednak krótko. CZYTAJ WIĘCEJ